A na koniec zrobiłam dwa przeszłościowe ATC na ATeCiakową środę. Maciej został wysłany do Babci, to nie musiałam składać tych wszystkich gadżetów i codziennie mogłam sobie do woli dłubać ;)
Na zdjęciu siostra mojego pradziadka Izadora Hermanowska, dzięki której mam takie imię, jakie mam, i dzięki której nie mam takiego imienia, jak ona ;)
Czy mogę sobie kupić więcej ubrań z kolekcji Vintage Stories, żeby dostać takie ładne kartonowe metki? ;>
i zrobiłam scrap wg mapki ze scrapmapek. No powiedzmy, że trochę musiałam tą mapkę dostosować, do zdjęcia, które koniecznie chciałam gdzieś umieścić :). Na zdjęciu ulubiona Babcia Anula ze swoimi rodzicami przed domem w Truskawcu. Taka kartka na Dzień Babci, bo życzeń nie mam jak złożyć, obie duchem na chmurce, choć jedna ciałem jeszcze na ziemi.


Skończyłam kalendarz i nawet udało mi się zrobić mu fotki. Dużo nowych rzeczy się naumiałam robiąc :) a jednej naumiałam się zrobiwszy - mianowicie, że niby gdzie ja mam go powiesić, żeby był widoczny i żeby się chłopcy do niego nie dorwali? A w ogóle, to jak go powiesić, skoro on nie jest płaski i po normalnym zawieszeniu na ścianie styczeń jest ledwo widoczny... Ale fajny jest ;)




Więcej zdjęć na flickrze :)
A jak robiłam ten kalendarz, to przy okazji zrobiłam jeszcze coś...
Poprzednie mieszkanie było w lepszym miejscu, było większe, miało miejsce w garażu. Czynsz w tym mieszkaniu był niższy. Do odśnieżania panowie mieli wewnętrzną część, po której jeździły tylko auta w ramach przeprowadzek i śmieciarka oraz chodnik przed budynkiem. Mimo to, wychodząc rano do pracy widziałam, że pan cały czas jeździ wózkiem odśnieżając na bieżąco teren.
To mieszkanie jest w gorszym miejscu, jest o 20m2 mniejsze, nie ma miejsca w garażu. Czynsz jest wyższy. Do odśnieżenia, nie licząc patio i wewnętrznych ścieżek, jest również parking przed domem, z którego korzystają nie tylko mieszkańcy, ale również pracownicy z części biurowej i ludzie, którzy przyjeżdżają do szkoły empiku, która się w niej mieści. Jeden pan z małą ręczną odśnieżarką wyszedł dziś do pracy o 12.00.
#wyraz
W kurniku na działce w Krakowie stoi kredens, który na pewno odremontuję i postawię sobie gdzieś, jak już będziemy mieli duży dom.
Szafkę użytkuje Mama, bo szafka nie zmieściła się do mieszkania (ale przejechała drogę Kraków-Warszawa-Kraków, bo miałam nadzieję...) ale jak już będziemy mieli ten dom większy, to...
W piwnicy u kumpla leżą dwie szafy po babci, które również będą jak znalazł do nowego dużego domu.
Stół po tej samej babci leży na środku pokoju Młodego (który wraca nota bene za godzinę), a właściwie nie tyle stół, a jego blat, bo nogi od stołu jeżdżą naszym terenowym kangurem.
Czy ktoś ma może dużo wolnego miejsca w jakimś składzie, żebym mogła schować kolejne meble do nowego, dużego domu?
Albo może ktoś wie, gdzie jest schowany nasz nowy, duży dom?
do kwadratu. Fiszyzm.
- autobus 184 z Bohaterów Stalingradu na Czerwony Prądnik
- Cohen z Grundiga na piętrowym łóżku
- spacer pod mostem Grunwaldzkim
- Gitanes’y nad Wisłą
- „Powroty II” na skrzyżowaniu przy Reymonta
- Szanty Pana Jacka na Koronie
- piaskownica na Tynieckiej
- mózg schowany w drzewie na Plantach
- wódka pod Grażyną
- spotkanie z Portem Samanta
- ruiny na Kopcu Kościuszki
- 1 maja 95 w Bodzowie
- białe dżinsy na klatce schodowej
- koncert Iggy Popa w Warszawie
- balony na koncercie w Kongresowej
- krawężnik w Den Helder
- Kaliakra na Westerplatte
- sufit na Gracji na Mazurach
- statek na Odrze
- taksówka z Tarchomina
- sztuczne ognie z balkonu
- bigos i mycie okien
- zielone litery na czarnym tle
- ostatnia niedziela
- impreza w Castellamare del Golfo
- papieros przed wyjazdem do szpitala
- sylwester z remontem
- taras w Bukowinie
- lecie Szkwału i Bagatela
...tego @$%&^%&%****&^ dewelopera od którego kupiłam mieszkanie.
Gdyby ktoś, gdzieś, kiedyś miał okazję napluć na buty p. Mariana Michalika, ludziom z firmy Natolin Plaza Center lub Savim SA to proszę się nie krępować i pluć z moim błogosławieństwem.
Gdyby zaś ktoś kiedyś miał możność zrobienia jakiegokolwiek interesu, w który zamieszani byliby wyżej wymienieni, niech ucieka z krzykiem.
Coby gołosłownym nie być, cytaty ze strony, którą stworzyliśmy w ramach protestu mieszkańców:
Jesteśmy „SZCZĘŚLIWYMI” mieszkańcami tego osiedla, niestety ciągle bez prawa do własnych mieszkań!!! Większość z nas czeka na akty już 2 lata, ale wśród nas są również osoby, które czekały na odbiór mieszkania nawet 7 lat! I aktów notarialnych nie mają do dzisiaj…
Jest to sytuacja dla nas mieszkańców całkowicie niezrozumiała, ponieważ zapłaciliśmy za mieszkania 100% wartości (zgodnie z umowami deweloperskimi) przed odbiorem kluczy do mieszkań. Zatem nie mamy żadnych zaległości finansowych wobec Dewelopera (Natolin Plaza Center Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Sotta Sokoła 1A lok.21), ale mimo to, Deweloper ciągle opóźnia termin przeniesienia na nas prawa własności naszych lokali.
Według umów deweloperskich (o wybudowanie lokali mieszkalnych), jakie zawarliśmy z Natolin Plaza Center Sp. z o.o. termin odbioru mieszkań minął 31 stycznia 2007 r. – w rzeczywistości odbiór mieszkań rozpoczął się dopiero pod koniec grudnia 2007 r.
Według tej samej umowy termin przeniesienia własności lokalu wraz z udziałem w częściach wspólnych i udziałem w gruntach wypadał nie później niż 30 czerwca 2007 roku.
(...)
26 czerwca 2007 Deweloper wystosował do nas pisma zawierające Aneks nr 1 do naszej umowy deweloperskiej, w którym zabezpieczył jedynie swoje interesy.
(...)
przeniesienia terminu odbioru mieszkań z 31 stycznia 2007 po 30 września 2007. Oficjalną przyczyną opóźnienia w oddaniu mieszkań Deweloper podał: „…powodem zmiany jest nieprzewidziane opóźnienie robót w realizacji tzw. przekładki odcinka magistralnego kanału burzowego…” Sytuację tę Deweloper nazwał „przypadkiem o charakterze identycznym jak skutek działania siły wyższej”. W tej sprawie wielokrotnie interweniował Miejski Rzecznik Konsumentów
termin podpisania aktu notarialnego oraz przeniesienia własności lokalu wraz z udziałem w częściach wspólnych oraz udziałem w gruntach został ostatecznie ustalony na 31 grudnia 2007.
(...)
W związku z sytuacją, jaka była w tym czasie na rynku nieruchomości (...) większość z mieszkańców podpisała niekorzystny dla siebie Aneks. Wszyscy liczyliśmy na to, że do końca roku mieszkania będą już oddane, zostanie uregulowany stan prawny, podpiszemy akty notarialne i będziemy mogli dowolnie rozporządzania własnym mieniem.
Nic bardziej mylnego! Niestety i tym razem Spółka Natolin Plaza Center nie dotrzymała słowa. Terminy odbiorów mieszkań przesunęły się z września 2007 do grudnia 2007 r., a aktów do dnia dzisiejszego nie mamy!
(...)
Jak się okazało umowa tak została skonstruowana przez Spółkę, że z tytułu opóźnienia oddania nam lokali żadne kary umowne nie przysługują, chociaż ich wielkość była określona w umowie. Przekonali się o tym mieszkańcy, którzy na drodze sądowej próbują dochodzić zobowiązań wynikających z umowy. Wsparcia w walce o kary umowne udzielił Miejski Rzecznik Konsumentów, przygotowując pismo procesowe.
Z kolejnego pisma dowiedzieliśmy się, że oficjalnym powodem opóźnienia w przeniesieniu praw własności do lokali według Dewelopera jest opieszałość i niekompetencja urzędników Biura Geodezji i Katastru – Delegatura w Dzielnicy Ursynów oraz działania Sądu Wieczysto-księgowego. Pierwsza instytucja według Spółki NPC nie może doliczyć się ile budynków stoi na działkach. Natomiast Sąd wieczysto-księgowy mało, że ma ogromną ilość wniosków do rozpatrzenia i procedura wydania odpisu z księgi wieczystej z ujawnionym budynkiem trwa około 6 miesięcy, to jeszcze żąda od Dewelopera uzupełnienia wniosku o brakujące dokumenty.
(...)
Według naszej wiedzy sytuacja przedstawia się „nieco” inaczej:
(...) w obecnej sytuacji prawnej istnieje jeden budynek położony na trzech działkach (...)
Tymczasem ze zdziwieniem dowiedzieliśmy się w Biurze Geodezji i Katastru w Warszawie, że Natolin Plaza Center Sp. z o.o. zleciła wykonanie opracowania geodezyjnego mającego na celu zewidencjonowanie 19 obiektów budowlanych tj. 18 budynków i 1 budowli (garażu podziemnego) w operacie ewidencyjnym. Jest to o tyle niezrozumiałe i dziwne w sensie prawnym, że wydane pozwolenie na budowę a potem na użytkowanie jednego budynku skutkuje w sensie prawnym istnienie jednego budynku.
(...)
Biuro Geodezji i Katastru wydało decyzję, z której jasno wynika, że budynek jest jeden. Spółka jednak nie jest w stanie zaakceptować tej decyzji, twierdzi, że Urząd popełnił błąd i zamiast regulować stan prawny odwołuje się od w/w decyzji do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego.
Nie widząc podstaw prawnych do kwestionowania ewidencji jednego budynku mieszkańcy osiedla przy Nowoursynowskiej 139 w Warszawie obawiają się, że aktów notarialnych nie doczekają się przez następne kilka lat.
Pozostajemy bezsilni wobec powyższej sytuacji, gdyż dla urzędów nie jesteśmy stroną i nie mamy interesu prawnego.
(...)
Wywieszone banery są krzykiem naszej rozpaczy!!!
Więcej na stronie www.nowoursynowska139.pl
Moja zdolna Mama naszyła pięknych obrusów w celach zarobkowych, jako że z poważnej pani prezes stała się niestety ostatnio biedną emerytką.
Obrusy wystawiłam na allegro i liczę, że ktoś się skusi. Aby pomóc trochę tym wyliczeniom, troszkę się zareklamuję ;) zwłaszcza, że one – te obrusy – naprawdę piękne. Poniższe zdjęcia, jak zwykle w moim przypadku, nie oddają tego, jak one są ładne, ale może choć trochę przybliżą temat.
Gdyby ktoś chciał obrus podnabyć albo choć zareklamować go dalej, to nie krępujcie się Moi Drodzy :)
A tutaj można zakupić obrusik ;)
Zanim jeszcze starszy Młody przyszedł na ten piękny świat, wydawało mi się, że jedną z fajniejszych rzeczy będą wspólne czytanki, zabawy klockami czy prace plastyczne. Tak się może pomylić jedynie beztroska jednostka bezdzietna. Oto jak wygląda czytanie z Młodym:
Najpierw Młody był zainteresowany jedynie gryzieniem książek i wcale nie chciał słuchać treści, później doszedł do etapu zainteresowania obrazkami. Brak dużych kolorowych obrazków niweczył wszelkie próby czytania takiego dajmy na to, Kubusia Puchatka. Myślałam, że może z wiekiem dojdziemy do tego punktu programu. Tymczasem czas mijał, zainteresowanie obrazkami zmalało i doszliśmy do etapu zainteresowania treścią. Już, już, myślałam, że będzie pięknie… Na nic próby przekonania go do jakże pięknych książek z mojego dzieciństwa, Młody miał i ma własny gust, w związku z czym trzeba było czytać w kółko książeczki o Tomku i przyjaciołach lub Bobie Budowniczym (do tej pory się przeklinam za zakup tych książek z gazetkami o dzieciach). No ja bardzo przepraszam ale one, takie tego, no, mało treści, dużo obrazków i generalnie żaden szczyt literatury. Bardziej dół. (Szczęście, że przynajmniej Franklin mnie ominął, póki co, bo od łopatologicznego dydaktyzmu można się porzygać).
Ostatnio natomiast czytanie przybrało wymiar kuriozalny. Młody przynosi ukochane gazetki o Zygzaku i każe sobie czytać. Czytać trzeba konkretne, pokazane palcem, fragmenty tekstu. Absolutnie nie można czytać całości i do tego po kolei, bo Młody z rykiem się obrazi. Ćwiczy nas w cierpliwości przylatując z gazetą i krzycząc „przeczytaj mi to„. Do czego mu to potrzebne? Otóż Młody „czyta” sobie sam, a ponieważ, jak łatwo się domyślić jeszcze nie umie, więc uczy się tekstu na pamięć. W związku z czym musi wiedzieć co i gdzie jest napisane.
Tak, ciągle mam nadzieję, że będziemy razem czytać interesujące książki… kiedyś. W końcu udało się przemycić Lulaki i Basię.
Budowanie z klocków, czy zabawa samochodzikami natomiast są jeszcze większym koszmarem, bo Młody wyznacza nam role. Bardzo dokładnie określa czego możemy dotykać i w jaki sposób się bawić. Który samochód gdzie przesunąć, albo który klocek gdzie przyczepić. Jeśli nie wypełniamy nakazów Młody się śmiertelnie obraża.
Z utęsknieniem czekam kiedy Młody zacznie szkolić w zabawach Młodszego… i dostanie w łeb ;>
Sprzątamy z Młodym podłogę w kuchni. Ja jadę mopem na mokro, on na sucho.
No dobra Młody głównie bawi się w zderzenia ze mną, ale podłoga jest sucha, bo ją wytarł skarpetkami.
Oczywiście spięliśmy się o to, że Młody koniecznie chce też myć na mokro. Od słowa, do słowa i usłyszałam:
– Jestem na Ciebie zły. Tylko ja będę mył mopem. Nie będziesz już myć podłogi*.
[Po jakimś czasie Młody dodaje]
– Kąpiel z Tobą nie jest fajna!
Oboje dostaliśmy ataku śmiechu :)
*obiecanki-cacanki a głupiemu radość